Upadają małe piekarnie. PiS straszy wizją chleba po 5 zł.

Strona główna » Aktualności » Upadają małe piekarnie. PiS straszy wizją chleba po 5 zł.

wielkość tekstu:A | A | A

Powody: konkurencja, drożejące zboża i diety. Czy wkrótce będziemy jeść mrożone pieczywo z przemysłowych piekarni?


PiS straszy rychłą wizją chleba po 5 zł. Na konferencji przed kilkoma dniami Jarosław Kaczyński pokazywał dane GUS, według których cena bochenka od 2007 r. wzrosła o 35 proc. (z 1,65 zł do 2,23 zł).

Piekarze mimo to są w rozpaczy. - Pieczywo zawsze służy jako przykład wzrostu cen. Cena chleba jest zawsze polityczna - komentuje Maciej Mielczarski, właściciel piekarni w Kutnie i szef Krajowej Rady Piekarstwa i Cukiernictwa. - Najlepiej, żeby chleb był za darmo.
- Politycy mówią, że chleb jest drogi, a w kraju jest drożyzna. Niech wpierw zajrzą do jakiejś piekarni u siebie w mieście. Nie wiedzą, o czym mówią - denerwuje się Kazimierz Czekaj, piekarz z Krakowa.

I wylicza: za surowce płacimy tak jak we Francji i w Niemczech, mamy podobne jak tam ceny prądu i benzyny. Tylko robocizna jest tańsza. W krajach UE bochenek kosztuje 3-4 euro. Biorąc pod uwagę koszty, u nas powinien być trochę tańszy.

- Cena pieczywa tak naprawdę stoi w miejscu - przekonują piekarze. Bo to ich koszty nieustająco rosną. W ciągu ostatniego roku wszystkie surowce potrzebne do wypieku zdrożały o 10, 20, a nawet 70 proc. Mąka? W lipcu 2010 r. za kilogram piekarze płacili 70 gr, teraz - 1,35-1,40 zł. Mąka to jedna trzecia ceny chleba.

Branżowe forum dla piekarzy.

Piekarz 1. - Nie mogę zrozumieć, jak w Biedronce chleb 500-g może kosztować 1,59 zł.

Piekarz 2. - Niedługo będziecie rozdawać chleb za darmo, żeby tylko coś robić.

- Powiedzmy szczerze, jest nadprodukcja pieczywa w stosunku do spożycia - wyjaśnia Mielczarski.

Jeszcze kilka lat temu piekarnie pracowały na dwie zmiany. Teraz tylko po pięć-dziesięć godzin dziennie. Robią 30 proc. tego, co by mogły. A większość piekarzy zwyczajnie zbiedniała. Jak ktoś cztery, pięć lat temu zatrudniał 20-30 osób, produkował kilka tysięcy bochenków chleba dziennie, tak teraz produkuje kilkaset bochenków i nie zatrudnia nikogo poza najbliższą rodziną.

W 1999 r. jedliśmy 80 kg chleba i bułek rocznie na osobę. W tym roku zjemy około 54 kg. Za dwa lata - 50 kg.

Zdaniem branży sprzedaż siada z wielu powodów.

Emigracji - za granicę wyjechali robotnicy, którzy statystycznie jedzą więcej chleba.

Demografii - społeczeństwo się starzeje, a starsi jedzą mniej pieczywa.

Wreszcie przez diety. - Dietetycy mówią, że chleb tuczy! Brednie! Ja nie jestem żadnym tucznikiem - protestuje Czekaj. - Polacy zauroczyli się fast foodami, gdzie jest cała tablica Mendelejewa. Podobnie było w starej UE. Ale teraz Francuzi i Niemcy zmądrzeli i jedzą o 10-15 proc. więcej chleba niż dwa-trzy lata temu. U nas urok fast foodu ciągle trwa - uważa.

Efekt? Jak podaje Tomasz Starzyk z wywiadowni gospodarczej Dun & Bradstreet, tylko od stycznia do czerwca padło prawie pół tysiąca piekarni. Nowych piekarni w tym czasie zarejestrowano 245.

Zdaniem Starzyka, jeśli trend się utrzyma, to na koniec tego roku w kraju będzie o 650 piekarni mniej niż w ubiegłym roku, czyli ok. 11 tys.

Według samych piekarzy to nadal o 40 proc. za dużo. - Kto plajtuje? Przede wszystkim małe rodzinne zakłady, które produkują dobry tradycyjny towar - twierdzi Mielczarski.

Schemat upadku wygląda tak jak w przypadku pana Tomasza, który trzy lata temu otworzył niewielką piekarnię w Warszawie specjalizującą się w chlebie żytnim. Mimo że zdobywał liczne nagrody za wypieki, z trudnością wiązał koniec z końcem. Pojechał na próbę do pracy w piekarni w Niemczech. Zaproponowano mu tam 14 euro za godzinę. Przekalkulował i swój interes w Polsce zamknął.

- Zadam proste pytanie: czego nam najbardziej brakuje, kiedy wyjeżdżamy za granicę? Naszego chleba. To się za chwilę może skończyć - przekonuje Mielczarski. - Od morza do Tatr będziemy mieć pieczywo, które wszędzie będzie wyglądać, smakować i pachnieć tak samo.

Małe piekarnie zastępują duże, przemysłowe zakłady. Mają niższe koszty dzięki dużej skali działalności. Przez to jednak robią powtarzalne produkty.

Specjalizują się w pieczywie mrożonym dostarczanym następnie do marketów, gdzie jest podgrzewane w piecach lub - jak to określają piekarze - odpiekane.

Pieczywo w sklepie pachnie, zachęcając do większych zakupów. Nic więc dziwnego że wprowadzają je kolejne sieci. Takie minipiekarnie chce rozwijać np. Lidl.

źródło: wyborcza.biz

Strona główna

artykuły sponsorowane

Artykuł sponsorowany - zapraszamy

Forum

Festuwal Chleba w Ciechocianku

Do wyboru jest wiele firm cateringowych. Nasze doświadczenia na eventach - od dobrych po niezbyt dobre. współp...

Kontrola sanepidu

Kontrola sanepidu zawsze wzbudza emocje i budzi niepewność. Żeby spać spokojniej warto wcześniej pomyśleć o sy...

więcej
Partnerzy serwisu:
Nowoczesny Portal Branżowy Piekarnie24.pl – piekarnie, cukiernie, lodziarnie. Darmowa rejestracja Firm mających w swojej ofercie maszyny, urządzenia, surowce, finansowanie, wnioski, dotacje, pojazdy, bhp, franczyza oraz inne. Portal branży piekarsko - cukierniczo - lodziarskiej. Darmowe strony www. Skuteczna reklama, bezpłatne ogłoszenia drobne. Piekarnia Cukiernia Lodziarnia.