Warszawska cukiernia oskarża: Wciskają nam sztuczne produkty

Strona główna » Aktualności » Warszawska cukiernia oskarża: Wciskają nam sztuczne produkty

wielkość tekstu:A | A | A

Znana cukiernia Lukullus twierdzi, że to, co oferują nam cukiernicy, jest sztuczne i wręcz niejadalne. Firma skarży się, że jest zalewana przez "dystrybutorów ściemy", czyli dostawców oferujących frużeliny, miksy, gotowe mieszanki i półprodukty. W apelu Lukullusa producenci żywności naturalnej wręcz nie istnieją na naszym rynku. Postanowiliśmy sprawę zbadać.

Firma sprowadza mąkę z Francji, wanilię z Madagaskaru. I słusznie - w Polsce trudno byłoby o prawdziwą, naturalną wanilię. Co do mąki czy jajek mamy już wątpliwości. W fejsbukowym apelu cukierni czytamy:

"Nie zgłasza się nikt, dosłownie nikt, kto zaproponowałby coś naturalnego: dobre jajka, owoce, czekoladę... cokolwiek! Takich - zwyczajnych - rzeczy musimy szukać sami, zwykle zagranicą, bo polski rynek naturalnych surowców jest rynkiem ekskluzywnym, niszowym, zwykle w cenach nie umożliwiających dużych zakupów do dużej produkcji cukierniczej jaką jest produkcja lukullusowa" (pisownia oryginalna).

Klient głosuje portfelem

Łukasz Stępniak, redaktor naczelny Portalu Spożywczego, byłby ostrożny w tak generalnych ocenach:

- Przedstawiciele firmy Lukullus niewątpliwie zadają ważne pytania. Podobny apel mógłby opublikować jednak producent tradycyjnych wędlin, serów czy pieczywa. Klient głosuje portfelem i częściej wybiera tańszy produkt masowy, a nie droższy wyrób rzemieślniczy o doskonałej jakości. Na rynku jest rosnąca grupa konsumentów bardziej świadomych, którzy są w stanie zapłacić więcej za doskonałą jakość. Trzeba więc wiedzieć, dla kogo Lukullus produkuje, bo to produkty elitarne.

Tego jednak z wpisu firmy nie wyczytaliśmy. Zapytaliśmy więc Lukullusa o ideę ich apelu i zasadność tak kategorycznych twierdzeń.

- Naszym marzeniem jest powrót do wspaniałej polskiej przedwojennej tradycji cukiernictwa. Byliśmy w europejskiej czołówce. Dziś mamy po prostu popsuty smak przez wszystkie chemiczne dodatki. Nie rozróżniamy tego, co naturalne i dobre od tego, co jest sztuczne - powiedział przedstawiciel firmy.

Czy wszystkie składniki są w stu procentach naturalne i czy nie stoi to w sprzeczności z dramatycznym apelem cukierni? Lukullus korzysta np. ze sztucznych barwników, ale twierdzi, że naturalnych jest niewiele, a ich udział w całej recepturze jest wręcz śladowy i ma wpływ tylko na wygląd produktu. W przeciwieństwie do wanilii, która też w recepturze jest w śladowych ilościach, ale ma wpływ na smak. Czy Lukullus powinien oczekiwać, że wszyscy będą sprowadzali najlepszą wanilię?

- Nie pragniemy, by rynek podporządkował się temu, to niemożliwe - mówi przedstawiciel firmy. - Na Zachodzie jest wyraźny trend do powrotu do natury, do tego, co najlepsze. W zagranicznych branżowych czasopismach przedstawiane są receptury, którymi cukiernicy się wymieniają, tam najważniejszy jest produkt. U nas - niestety nie. W polskich pismach branżowych są głównie reklamy maszyn, polepszaczy, gotowych mieszanek. To świadczy o niedojrzałości rynku - dodaje.

Rynek jest różnorodny

Nie świadczy to jednak o dramatycznej sytuacji w polskim cukiernictwie, co potwierdza między innymi Andrzej Blikle:

- Na rynku jest wielu cukierników korzystających z gotowych mieszanek, ale wiele jest dobrych cukierni, które przygotowują swoje wypieki, korzystając z receptury i na pewno używają naturalnych składników.

Do zdania profesora przychyla się też Monika Soszyńska-Masny, redaktor naczelna "Przeglądu Piekarskiego i Cukierniczego" (najstarszego na polskim rynku czasopisma dla piekarzy i cukierników):

Niewątpliwie prawdą jest, że zatraciliśmy poczucie smaku. Nie dotyczy to jednak tylko cukiernictwa, ale żywności w ogóle. Nie mogę natomiast zgodzić się z tezą, że produkcja w większości polskich cukierni bazuje na miksach i gotowych mieszankach. Rzeczywiście w ciągu ostatnich 20 lat oferta tych półproduktów bardzo się zwiększyła, a ich dystrybutorzy działają prężnie i skutecznie. Stosowanie miksów nie wymaga szczegółowej znajomości technologii, co wobec braku fachowców jest ważne, skraca czas produkcji i pozwala zmniejszyć jej koszty. Jest jednak bardzo wielu cukierników-rzemieślników, którzy sami opracowują receptury i szukają surowców potrzebnych w produkcji.

Według Soszyńskiej-Masny, twierdzenie firmy Lukullus, że jako jedyna używa wanilii w laskach jest nieprawdą i świadczy o nieznajomości rynku. - Cukiernie jak Lukullus muszą szukać dostawców same, gdyż mali producenci/hodowcy nie mają sieci dystrybucji i nie stać ich na kampanie reklamowe. Dotyczy to surowców występujących w Polsce, czyli owoców, masła. Warto podkreślić, że tradycyjne wyroby muszą być droższe, więc w obecnej sytuacji rynkowej cukiernik musi sobie odpowiedzieć na pytanie, kim jest jego klient i ile ma pieniędzy. Wybór drogi należy do cukiernika, a ostatecznej weryfikacji i tak dokonuje klient - tłumaczy Soszyńska.

Dobrych rzemieślników nie brakuje

Soszyńska-Masny podkreśla też, że trudno jest komentować zawartość całej polskiej prasy branżowej. W "Przeglądzie Piekarskim i Cukierniczym" są oczywiście reklamy półproduktów i maszyn, trudno cokolwiek wyprodukować i upiec bez maszyn i pieca, ale trzeba wziąć pod uwagę fakt, że reklamy to główne źródło dochodów czasopism. Nie brak jednak u nas przepisów (często w formie lekcji i porad) autorstwa rzemieślników. Mamy wgląd do czasopism zagranicznych i zauważamy tam podobną tendencję - mówi Soszyńska-Masny.

Poprosiliśmy również o komentarz znaną ogólnopolską Cukiernię Sowa z Bydgoszczy.

- Żeby nasi klienci mogli podjąć świadomą decyzję i cieszyć się naszymi wyrobami, muszą mieć rzetelną informację na temat ich składu. Nie stosujemy polepszaczy. Jedynie do jednego typu pieczywa, i to nie jest tajemnica, dodajemy enzymu z pszenicy, który jest składnikiem naturalnym - występuje w pszenicy. Jeśli do ciasta użyty jest na przykład budyń albo konfitury lub galaretka, nie uwierzymy w absolutną naturalność tego produktu. Ale o tym klientów trzeba rzetelnie poinformować. Zaufanie to podstawa. A klienci wybierają to, co dla nich najlepsze.

Ekoszantażyści?

Czy Lukullus wypadł w takim razie na eko- lub naturoszantażystę, który nie do końca zna się na rynku cukierniczym? Czy wrzucając wszystko i wszystkich do jednego worka przypadkiem nie pozbawia nas wyboru? Produkt z popularnej cukierni na pewno różni się od produktu z cukierni lokalnej, działającej na małą skalę i mającej ambicje elitarne. Ale na pewno nie oznacza to, że wszystko co popularne jest złe. Wybór zostawimy Państwu. Tylko koniecznie przeczytajcie etykiety, bo podstawą świadomego konsumenckiego wyboru jest wiedza. Nawet jeśli produkt nie ma etykiety, mamy prawo domagać się informacji na temat wszystkich użytych do jego przygotowania składników.

źródło: gazeta.pl

Strona główna

artykuły sponsorowane

Artykuł sponsorowany - zapraszamy

Forum

Festuwal Chleba w Ciechocianku

Do wyboru jest wiele firm cateringowych. Nasze doświadczenia na eventach - od dobrych po niezbyt dobre. współp...

Kontrola sanepidu

Kontrola sanepidu zawsze wzbudza emocje i budzi niepewność. Żeby spać spokojniej warto wcześniej pomyśleć o sy...

więcej
Partnerzy serwisu:
Nowoczesny Portal Branżowy Piekarnie24.pl – piekarnie, cukiernie, lodziarnie. Darmowa rejestracja Firm mających w swojej ofercie maszyny, urządzenia, surowce, finansowanie, wnioski, dotacje, pojazdy, bhp, franczyza oraz inne. Portal branży piekarsko - cukierniczo - lodziarskiej. Darmowe strony www. Skuteczna reklama, bezpłatne ogłoszenia drobne. Piekarnia Cukiernia Lodziarnia.